Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji

Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies, które pozwalają zwiększać Twoją wygodę. Z plików cookies mogą także korzystać współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dla Twojej wygody założyliśmy, że zgadzasz się z tym faktem, ale zawsze możesz wyłączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera. Więcej informacji można znaleźć na stronie Wszystko o ciasteczkach.

piątek 29 lipca
Godzina: 09:49
Imieniny: Marty, Konstantego, Olafa

Na rowerze z czarownicami ?!

     Starostwo Powiatowe w Nysie we współpracy z Miastem Sumperk oraz Stowarzyszeniem Ruchu Turystycznego Jeseniky postanowiło wykorzystać jedną z ponurych legend XVII - wiecznego księstwa nyskiego i uczynić z niej atrakcję turystyczną. Jest to ścieżka rowerowa wskazująca najciekawsze miejsca związane  z „polowaniem na czarownice". Projekt pod nazwą „Szlakiem czarownic  po czesko - polskim pograniczu" zabierze nas w magiczną podróż, pełną tajemniczości, mroku, intryg i zagadek. Podobny trakt istnieje już w Czechach i biegnie z miejscowości Mohelnice przez Sumperk, Jesenik, a kończy się w Zlatych Horach. Polska wersja jest jej przedłużeniem. Naszą wyprawę rozpoczynamy więc w Zlatych Horach, następnie szlak czarownic biegnie do Głuchołaz, Nysy, Otmuchowa i Paczkowa, gdzie kończy się przed Domem Kata. Miejsca te wybrano nie bez powodu. Charakteryzuje ich niezwykle burzliwa historia związana z polowaniem na czarownice. Ma to być szlak upamiętniający jedną z największych zbrodni i największego męczeństwa w historii ludzkości. Na trasie turyści znajdą nie tylko tablice informacyjne z opisem wydarzeń, lecz również krzyże pokutne. 


    Te wszystkie tragiczne wydarzenia miały miejsce  wcale nie tak dawno, jak by się mogło wydawać. Na pograniczu nysko - jesenickim do czasów wojny trzydziestoletniej znane były tylko pojedyncze przypadki palenia czarownic. Prawdziwe polowanie na czarownice w księstwie biskupim rozpoczęło się w XVII wieku, a dokładniej w 1622 roku za rządów biskupa wrocławskiego i księcia nyskiego Karola I. I osiągnęło wręcz olbrzymie rozmiary.  Dokładne informacje chyba już nigdy nie będą stwierdzone, ale na podstawie najwierniejszej oceny procesy w księstwie nyskim, a przede wszystkim w jego południowej części w latach 1622 - 1684 pochłonęły przynajmniej 250 osób. Realna liczba będzie jednak dużo większa. Tylko w wybranych miastach podgórskiej części księstwa nyskiego doliczono się blisko 200 ofiar: w Zlatych Horach - 85, w Jeseniku - 102, w Głuchołazach - 22.

 

     

O czary oskarżano przede wszystkim kobiety, były wśród nich żebraczki, jak i żony bogatych mieszczan. Wybór ofiary zależał od tego, co zamierzał osiągnąć inkwizytor. Czasem chciano pozbyć się wiejskiej znachorki, a innym razem po prostu zarobić, bowiem okazuje się, że procesy i palenie czarownic było opłacalnym zajęciem. W Głuchołazach, w odróżnieniu od pozostałych miejscowości, oskarżonych o czary nie palono na stosie, lecz wieszano na wzgórzu za miastem. Resztki postawionej tam szubienicy mieli spalić żołnierze napoleońscy w 1807 r. Niemniej dzisiaj wzgórze to oficjalnie nosi nazwę Szubienicznej Góry, a z procesami związana jest również nazwa położonego kilkadziesiąt metrów dalej urwiska skalnego, tzw. Czarciej Ambony. Na Szubienicznej Górze również zakopywano prochy ofiar. Ofiary przesłuchiwano w piwnicy tutejszego, dzisiaj nieistniejącego ratusza, wybudowanego w południowej części Rynku. Sprowadzono tam tzw. „tron czarownic" - fotel najeżony gwoździami. Tortury trwały nie dłużej jak 8 dni. Do tragicznych wydarzeń XVII - wiecznych procesów, oprócz głuchołaskiej Szubienicznej Góry, nawiązują również inne zachowane nazwy, np. Grób Czarownicy pomiędzy Szyndzielową Kopą a Zamkową Górą w Górach Opawskich, Czarci Kamień nad Jesenikiem, Hexen Berg, przedwojenna nazwa wzgórza na północny zachód od Nysy, tuż przy linii kolejowej do Brzegu.


    Katowskie okrucieństwo w Księstwie Nyskim osiągnęło swój szczyt w  połowie XVII wieku. Zanim ofiarę poddano torturom, przeprowadzano tzw. „wypróbowanie czarownicy". W praktyce sądowej stosowano pięć takich prób: próbę łez, próbę szpilkową, próbę ogniową, wodną oraz próbę wagową. Sądzono, że kobieta, będąca czarownicą, nie jest w stanie uronić nawet jednej łzy. Próba igły rozpoczynała się od golenia włosów na całym ciele. Następnie nagie kobiety oglądano dokładnie w poszukiwaniu znamion. Później nakłuwano je, by sprawdzić czy popłynie z nich krew. Jeśli kat posługiwał się tępą igłą lub wbił ją  zbyt płytko, to oczywiście się ona nie pojawiała. Był to dowód, ze oskarżona utrzymywała kontakty z siłami nieczystymi. Rzadziej stosowana była próba ogniowa. Ograniczała się ona jedynie do zapytania oskarżonej, czy jest w stanie utrzymać w dłoniach rozpalone żelazo. Najczęściej stosowaną była próba wodna, zwana „kąpielą czarownic", którą przeprowadzano na oczach licznie zgromadzonej gawiedzi. Ofiara przed tą próbą była rozbierana do naga. Następnie wiązano ją w „kozła", to znaczy prawą dłoń wiązano z lewą stopą, a lewą z prawą stopą. Następnie przywiązaną do liny wrzucano do głębokiej wody. Jeżeli tonęła od razy był to dowód niewinności, jeżeli utrzymywała się na powierzchni był to nieomylny znak, że jest czarownicą. Ostatnią próbą było ważenie. Istniał przesąd, że za sprawą diabła każda czarownica jest lekka jak pierze. Jeżeli ważyła mniej niż określała to specjalna norma, stanowiło to kolejny dowód jej winy. Jeżeli ofiara dzielnie przetrwała męczarnie  i nie przyznawała się do winy, trafiała do ciemnego lochu. Rozpoczynał się drugi etap przesłuchań, podczas których kat stosował najbardziej okrutne tortury, jakie był w stanie wymyślić człowiek. Jedną z nich  były „hiszpańskie buty". Były to podobne do cholew butów dwie żelazne płyty, które zakładano na golenie i łydki i skręcano śrubami. Na wewnętrznej stronie cholew znajdowały się guzy i kolce, które przy coraz mocniejszym skręcaniu wbijały się w ciało i gruchotały kości nóg. Zakładanie i zdejmowanie takich „butów" powtarzano kilkakrotnie, potęgując cierpienie ofiary. Gama sposobów na zadawanie cierpienia była przeogromna. Trudno sobie wyobrazić ból, jaki towarzyszył kobietom, przy tych okropnych, bestialskich męczarniach.


    Te i wiele innych interesujących choć tragicznych historii można odnaleźć w przewodniku z mapą „Szlakiem czarownic po czesko - polskim pograniczu" opublikowanym  w ramach projektu. Poza tym, została stworzona również ekspozycja w  nyskim muzeum prezentująca w innowacyjny sposób historię procesów czarownic. Poprzez aranżację wnętrz i bogaty zbiór narzędzi tortur ekspozycja nawiązuje do okresu tragicznej historii pogranicza polsko - czeskiego, jaką były procesy i egzekucje niewinnych ludzi.


   Trudno znaleźć w Polsce drugie takie miejsce, które posiada i piękny krajobraz, i bogatą, niezwykłą, owianą tajemniczością historię, i wiele legend, które mieszają się z faktami. Miejsce, które jest intrygujące zarówno dla badaczy jak i zwykłych turystów. Trasa rowerowa to nie tylko fantastyczna idea promująca powiat, ale także zdrowy, sportowy i ekologiczny tryb życia. Na pewno jest to świetna informacja dla miłośników dwóch kółek oraz zainteresowanych mrocznymi dziejami.

Zachęcamy do odwiedzenia powiatu nyskiego i poznania niezwykle interesującego, choć tak okrutnego fragmentu historii pogranicza polsko - czeskiego, jakim były procesy czarownic.


 

 

Zdobądź odznakę "Szlaku czarownic" ! - dowiedz się więcej   >>

 

Pobierz przewodnik po szlaku czarownic >>

 

Odwiedź ekspozycję "Procesy czarownic na pograniczu nysko-jesenickim" - więcej >>

 

Nagrody i wyróźnienia dla szlaku czarownic:

- certyfikat OROT >>

drukuj  drukowanie
podziel się  podziel się